Babimost na tle „małych” lotnisk
Babimost na tle „małych” lotnisk – punkt wyjścia (twarde liczby)
Z danych ULC za cały rok 2024 wynika, że:
-
Zielona Góra–Babimost: 82 467 pasażerów (wzrost r/r o 54,1%)
-
Olsztyn–Mazury: 68 661 pasażerów (spadek r/r o 51,1%)
Czyli „kilka razy mniej niż w Olsztynie” było prawdziwe w pewnych okresach (np. w 2018 r. w Twoim cytacie miesięcznym), ale w 2024 r. Babimost jest wyżej od Olsztyna w ujęciu rocznym.
Co w UE robią lotniska tej skali (50–200 tys. pax rocznie)
W Unii (i szerzej w Europie) najmniejsze porty pasażerskie zwykle działają w jednym z trzech modeli:
-
Lotnisko “PSO” – połączenie użyteczności publicznej do hubu/kraju
-
Trasa jest dotowana/kontraktowana, bo bez wsparcia nie obroni się rynkowo przy małym popycie.
-
To jest legalny i normalny instrument w UE, uregulowany przepisami o Public Service Obligation (PSO).
-
-
Lotnisko sezonowe
-
Głównie czartery i pojedyncze kierunki „wakacyjne”, czasem tylko kilka miesięcy w roku.
-
-
Lotnisko hybrydowe
-
Trochę PSO/regularnych lotów, trochę czarterów, plus mocny komponent: szkolenia, GA, serwis, cargo niszowe, służby (medyczne/ppoż), operacje państwowe.
-
Babimost historycznie bywał blisko modelu 2/3, a jeśli celem ma być stabilność i sens społeczny – najbardziej „unijna” ścieżka dla tak małego wolumenu to model 1 (PSO) + domieszka 2/3.
Dwa konkretne „małe” przykłady z UE: Francja (PSO do Paryża)
Żeby pokazać mechanikę na realnych papierach:
-
Aurillac – dokumenty przetargowe/ogłoszeniowe wprost opisują obowiązek świadczenia usług publicznych na trasie do Paris-Orly (to klasyczny „dojazd do stolicy/hubu”).
-
Brive – podobnie: formalny tryb i opis PSO dla relacji do Paryża (Orly).
To są lotniska, które nie „udają” wielkiego rynku. One mają jasno określony cel: łączność regionu.
Moje propozycje dla Babimostu – konkretnie i „po europejsku”
Poniżej wariant, który da się sensownie wytłumaczyć mieszkańcom, samorządowi i potencjalnym przewoźnikom.
1) Zdefiniować rolę Babimostu: „lotnisko dostępności”, nie „lotnisko ambicji”
Babimost nie wygra liczbą kierunków z Poznaniem czy Berlinem. Może wygrać:
-
czasem drzwi–drzwi dla części regionu,
-
niezawodnością (stały rozkład, regularność),
-
prostotą dojazdu i odprawy.
To wymaga wyboru 1–2 kluczowych produktów zamiast „wszystkiego po trochu”.
2) Jedna stała trasa całoroczna jako kręgosłup (PSO albo model mieszany)
Najbardziej logiczne są dwa typy kierunków:
A. „Hub krajowy” (do przesiadek)
-
cel: przesiadki na świat i kraj,
-
warunek: poranne wyloty + wieczorne powroty (żeby dało się polecieć „na jeden dzień” i złapać fale przesiadkowe).
B. „Hub europejski”
-
cel: jedna mocna brama przesiadkowa na Zachód,
-
warunek: spójność godzin i umowa/koordynacja pod przesiadki.
Jeśli rynek sam nie dowiezie wypełnienia – wchodzi PSO, czyli przetarg na usługę publiczną zgodnie z ramą wytycznych UE.
I to jest dokładnie to, co robią małe porty we Francji (jak powyżej).
3) Drugi produkt: sezonowe czartery – ale „po dorosłemu”
Nie „polowanie na jedną linię”, tylko:
-
z góry założony sezon (np. lato),
-
2–4 kierunki czarterowe,
-
twarde wskaźniki: wypełnienie, powtarzalność, wpływ na noclegi w regionie.
To robi wolumen, ale nie zastąpi kręgosłupa całorocznego.
4) Trzeci produkt: GA i funkcje „usługowe” (żeby lotnisko żyło codziennie)
Dla małych lotnisk w UE codzienność często budują:
-
szkolenia i treningi,
-
loty biznesowe (małe odrzutowce/śmigłowce),
-
medyczne i ratownicze,
-
ppoż/las (w Babimoście to ma sens geograficznie),
-
serwis lekki, hangary, bazowanie samolotów.
To stabilizuje przychody i uzasadnia utrzymanie infrastruktury nawet wtedy, gdy ruch pasażerski ma sezonowe dołki.
5) Największa dźwignia Babimostu: dojazd i integracja
W skali 80 tys. pax/rok potrafi „zabić” ruch:
-
brak sensownego dojazdu o porach lotów,
-
brak jednego biletu / wspólnej informacji,
-
brak przewidywalności.
Jeśli chcesz, by Babimost realnie konkurował „czasem podróży”, to:
-
sztywna, pewna komunikacja dowozowa (Zielona Góra + Gorzów jako oczywiste osie),
-
dopasowana do pierwszego odlotu i ostatniego przylotu,
-
prosta taryfa (nawet jeśli to „autobus lotniskowy” + kolej w tle).
6) Cel 2–3 letni, realistyczny
Patrząc na 2024 (82,5 tys.) jako punkt wyjścia , sensowna drabinka (bez bajek) wygląda tak:
-
Rok 1: utrwalić kręgosłup (jedna stabilna trasa) + dowóz + minimum 2 czartery
-
Rok 2: podwoić „użyteczność” (więcej rotacji tygodniowo, lepsze godziny, mniej odwołań)
-
Rok 3: dopiero wtedy test drugiej trasy regularnej (jeśli wskaźniki dowiozły nas do celu)
Co bym zrobił „jutro” – lista działań operacyjnych
-
Jedna karta projektu: po co lotnisko istnieje (łączność), dla kogo (Zielona Góra + północ regionu), jakie 2–3 wskaźniki sukcesu.
-
Decyzja: PSO czy czysto rynkowo dla trasy kręgosłupowej.
-
Jeśli PSO: przygotować przetarg i wymagania (częstotliwość, godziny, minimalna regularność, zasady promocji).
-
Dowóz: rozkład „pod samolot”, nie „pod przypadek”.
-
Pakiet czarterowy: rozmowa z touroperatorami o sezonie, nie o pojedynczym locie.
-
Równolegle: GA/służby/hangary jako codzienny ruch i przychód.
Komentarze
Prześlij komentarz